Przepustka
Drzwi są zamknięte, lecz ja na progu.
Za całe szczęście dziękując Bogu
Uderzam w drewno. Nic, tylko stuk.
Nikt nie otworzy. Przyjaciel czy wróg,
Ktoś mógłby wypuścić mnie wypuścić stąd w końcu.
Błagam was ludzie! Oddajcie mnie słońcu!
Ja chcę być wolny, pozwólcie mi iść,
Nim wiatr mnie zerwie jak suchy liść.
Dobijam się ciągle do masywnych wrót,
Wciąż liczę na szczęścia maleńki łut.
Uderzam i wołam: pozwólcie mi odejść!
Czy muszę wam jeszcze czegokolwiek dowieźć?
Umiem kochać, umiem wybaczać,
Umiem też cierpieć i umiem rozpaczać.
Miałem ja wszystko, oddałem wszystko.
Niech ktoś otworzy! Wolność tak blisko!
Nikt nie otwiera. Odejść nie pozwolą.
A rany po kaźni nic, tylko bolą.
By Zecori
No, minął jakiś miesiąc i znowu wróciłem. Krótka przerwa tym razem. I tym razem znowu wiersz. A jakże by inaczej. W międzyczasie, pochwalić się muszę, że na blogu stuknęło tysiąc wyświetleń! Z czego pewnie połowa moich własnych, ale to wciąż powód do świętowania. Mam nadzieję, że wkrótce do tego tysiąca dodamy kolejne zero. Albo Wy dodacie. Bo tak trochę słabo, żeby wyświetlenia twórcy stanowiły większą część wszystkich wyświetleń bloga.
Co dziś dla Was mam? Przepustkę, więc coś wymaganego do przejścia. Bilet, klucz, sygnet herbowy. A właściwie nie samą przepustkę, lecz wynik jej braku. A nie mogąc opuścić danego miejsca stajemy się po części niewolnikami, na przedłużonym łańcuchu. I nie, nie wstawiam tego wiersza z okazji przypadającej dzisiaj rocznicy zniesienia niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych. Wstawiam, by przekazać jak ważna jest walka o własną wolność. O wolność własnych myśli, władzę nad nimi. Wiersz ten był tworzony gdy sam czułem się niewolnikiem własnej psychiki, nękany koszmarami, wspomnieniami, wciąż będący na maksymalnie napiętym łańcuchu. Minął rok, od kiedy zostałem zakuty w kajdany umysłu. I po tym roku mogę śmiało powiedzieć, iż jestem wolny od tych kajdan. Mam coraz większą władzę nad sobą, z czasem miejsce bolesnych wspomnień zajęły ich cienie, a potem cienie tych cieni. By stopniowo ustąpić, wypierane przez piękne chwile, które pozostawią po sobie równie piękne wspomnienia. Moja przepustka. Gdy pisałem ten wiersz nie sądziłem, że ją otrzymam, ale otrzymałem. I mogę podążać dalej, szczęśliwy. Pozostaje tylko odnaleźć tą przepustkę, mieć coś, co pomoże zdjąć kajdany. Szukajcie tego. Warto, na prawdę. Lub rozejrzyjcie się, bo czasem ją posiadacie, lecz nie dostrzegacie. A ona jest cały czas w kieszeni, czekając, aż przypomnicie sobie o niej i otworzycie nią drogę do szczęścia.
A tak w ogóle to wypada mi S z klawiatury w laptopie. Strasznie irytujące. Nie mogę nawet w spokoju pograć francuskimi pojazdami w pewną znaną grę o czołgach. No bo co to za francuski czołg, co go pozbawili podstawowej funkcji, jaką jest wycofywanie się? Zaprawdę wkurzająca usterka. Na dziś to już wszystko będzie, nie poddawajcie się i bywajcie!